Aktualności

22 grudnia 2016

Tato Jerzy

25 listopada 2016 roku zmarł nasz Tato Jerzy. Żył 74 lata.

Nikt z nas nie spodziewał się Jego odejścia; nastąpiły komplikacje po prostym zabiegu chirurgicznym. Przez dwa tygodnie Tato walczył o życie, walczyła jego rodzina zabiegając o jak najlepszą opiekę, poprzez modlitwę walczyłyśmy i my. Kontakt z nim był utrudniony lecz jego najbliżsi: żona, syn i dwie córki potrafili okazać mu swoją miłość, a on – im. Jednak koniec nastąpił taki, którego nikt nie chciał: Tato zmarł.

Jesteśmy mniszkami, praktykując ascezę oswajamy się z umieraniem, żyjemy w perspektywie spraw ostatecznych. Wierzymy, że życie doczesne jest ważnym etapem naszego życia w ogóle, jednak tylko etapem. Wierzymy również, że kochający nas Bóg dzieli z nami życie „tutaj” przygotowując do tego, abyśmy dzielili z Nim życie „tam”. Wierzymy, że Tato Jerzy, jak i wszyscy nasi zmarli, są szczęśliwi. Nie zmienia to jednak faktu, że odejście Taty Jerzego sprawiło nam ogromny ból, który nie minie szybko. Z odejściem Taty chcemy oswajać się poprzez wspominanie go, opowiadanie naszej wspólnej historii.

Tato Jerzy był adwokatem, do końca życia aktywnie pracował zawodowo. Miał swoje hobby – budowanie domów i zabudowań gospodarczych. Potrafił dbać zarówno o stylowe urządzenie wnętrza, jak i praktyczne zagospodarowanie obejścia. Zawsze można było poprosić go o radę, np. jak wykopać staw, jak usprawnić coś w domu, jakiego rozwiązania szukać w związku z budową (budową obiektu, jaki aktualnie „stawiałyśmy”). Był kopalnią dobrych pomysłów, łącząc tradycyjne rozwiązania (tanie i skuteczne!) z nowościami technicznymi. W czasie letnich pobytów zbudował dla nas szklarnię na warzywniku, doprowadził do użytku szopę na drewno, wraz z Tatą Kazimierzem postawił namiot wojskowy jako magazyn końskiej paszy. Zawdzięczamy mu wiele narzędzi usprawniających naszą egzystencję na wsi: agregator prądotwórczy (na wypadek awarii), rębak do drewna, wiertarki, piły, traktor, komputery...

Był człowiekiem pełnym humoru i ciętego dowcipu. Jego inteligencja i zadziorne pytania nie pozwalały nam na zagrzebanie się w obrębie „raz na zawsze wyjaśnionych” prawd teologicznych, był motorem twórczych poszukiwań w wierze. Poprzez łzy, czujemy, że obecnie Tato siedzi pospołu z Panem Bogiem, gawędzą przyjaźnie; Tato pyka swoją ulubioną fajkę i pewnie czasem gra Panu Bogu na pianinie. Może coś buduje w niebie? Spotyka się w niebie z ważnymi dla siebie osobami, jest szczęśliwy. My zaś – tęsknimy.

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.16970300674438