Duchowość

Śluby zakonne

ŚWIADECTWO.

Dzisiaj kładę przed Tobą życie i śmierć. Dzisiaj kładę przed Tobą błogosławieństwo mojego KRZYŻA i przekleństwo. Wybieraj więc mój KRZYŻ-DRZEWO ŻYCIA, abyś żyła Ty i Twoje potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie… (por. Pwt 30,19-20).
Odnawiam moje PRZYMIERZE z Tobą Panie Jezu. Wywyższam Twój KRZYŻ, który codziennie przychodzi do mnie w dziesiątkach konkretnych sytuacji. Odnawiam PRZYMIERZE moich ŚLUBÓW, przynoszę na ofiarę KRZYŻA: moją wolność, zdolność kochania i posiadania. Niosę dary szczerze, ale wiesz, Jezu, jak wiele moich słabości wykopuje przepaść między mną a Twoim KRZYŻEM, jak mocno moja pycha i moje grzechy zasłaniają przede mną słodką tajemnicę Twojego świętego KRZYŻA. Uciekam przed jego płomieniami i dziwię się, że nie mam w sobie słodkiego ognia miłości!? Słusznie możesz z bolesnym wyrzutem zwrócić się również i do mnie słowami proroka Malachiasza: Syn powinien czcić ojca, a sługa swego pana. Lecz skoro Ja jestem Ojcem, gdzież jest cześć moja, skoro Ja jestem Panem, gdzież szacunek dla Mnie? (Ml 1,6). Przynosicie na mój ołtarz potrawy skażone i przez to niejako mówicie: „Oto stół Pański mamy w pogardzie” (por. Ml 1,7); bezcześcicie imię Pańskie, bo na Stole Pańskim składacie ofiary miernej wartości (por. Ml 1,12); powiadacie też: cóż to za umęczenie! – a przynosicie zwierzę skażone i składacie na ofiarę (por. Ml 1,13). Alboż godzi się człowiekowi oszukiwać Boga, jak wy mnie oszukujecie? (Ml 3, 8.9)
Zwierzę skażone? Ofiary miernej wartości?… jak czuł się Izraelita przynoszący ofiarę miernej wartości? Przemykał chyłkiem wstydząc się za to co robi? A może usprawiedliwiał swoją małoduszność oskarżaniem innych? A może narzekał, że Panu Bogu zachciało się za dużo i krzywdę mu robi? Pycha wykopała przepaść pomiędzy nim a Bogiem… Ciemno i smutno było w jego myślach.
Dobrze wiem, że często wcale nie jest łatwo dociągnąć swojego „koziołka” do stołu Pańskiego, że kuszą mnie ofiary miernej wartości, a pycha i grzech wykopują przepaść między mną a tajemnicą KRZYŻA. Im więcej we mnie buntu przed KRZYŻEM, tym więcej we mnie pychy (prosta matematyka). KRZYŻ JEZUSA jest moim lekarstwem, On wypędza ze mnie demona pychy, odsłania piękno Bożego oblicza, otwiera uszy na słodycz Słowa Bożego.
Czy jest coś gorszego niż: utrata przyjaźni z Bogiem; okłamywanie siebie; potworna samotność; pycha, która deformuje widzenie wszystkiego? Jedynym lekarstwem na to jest KRZYŻ JEZUSA. Czy jest coś gorszego niż: wygnanie Boga z serca; życie w okrutnej niewoli własnego egoizmu; wyrzuty sumienia bez nadziei wyjścia? Jedynym lekarstwem na to jest KRZYŻ JEZUSA. Czy jest coś gorszego dla karmelitanki niż utrata oblubieńczej więzi z Jezusem, letniość, szukanie siebie? Jedynym lekarstwem na to jest KRZYŻ JEZUSA. Nie ma takiego drewna mojej słabości, które nie nadawałoby się na wydanie go płomieniom Ukrzyżowanej Miłości. Codziennie - czystość, ubóstwo i posłuszeństwo – chcą być płomieniami, które podsycają ogień miłości w moim sercu. Lecz jeśli boję się tych płomieni i unikam ich, skąd wezmę prawdziwy ogień?
Jezu, zapraszam Ciebie do mojego życia. Przyjdź i odsłoń przed moim biednym ludzkim myśleniem tajemnicę KRZYŻA. Daj mi odczuć Jego porywającą moc. Jeśli coś jeszcze zasłania piękno Twojego KRZYŻA przed moimi oczami, proszę spal to swoim ogniem, chcę odnowić moje PRZYMIERZE z Tobą.

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.16024804115295