Kronika

31 lipca 2018

Czerwiec - lipiec 2018

… zanim do czerwca – jeszcze wspomnę o wydarzeniach majowych, których nie objęła poprzednia, literacka edycja miesiąca.

Połowa maja była dla wszystkich sióstr klauzurowych czasem historycznym. Doniosłym Czasem Historycznym, a nie zwykłym upływem dnia kolejnego. Ukazała się tzw. instrukcja ożyciu kontemplacyjnym Cor orans. Jest to dokument Watykańskiej Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, stanowiący uściślenie i doprecyzowanie Konstytucji Apostolskiej Vultum Dei quarere. Tego typu dokumenty zwyczajowo występują w „dwupaku”. Podobnie jak cały Kościół przeżywa obecnie proces zmian, tak i my. Obecnie jesteśmy na etapie „chłonięcia intelektualnego” i „przyswojenia mentalnościowego” nowego, proponowanego spojrzenia na wiele spraw: autonomię klasztorów, formację początkową i stałą, klauzury. Cele, które przed nami stoją są się bardzo wymagające nie na zasadzie „przykręcenia śruby” lecz dlatego, że wymagają dojrzałości, umiejętności dialogu, łączenia tradycji ze współczesnością, a nade wszystko: wzięcia odpowiedzialności za to, co się robi. Oczywiście, odpowiedzialność obowiązywała zawsze, zmiana polega na tym, że – przynajmniej w realiach Polski – jakąś część władzy nad klasztorami sióstr sprawowali bracia. Wiele ich praw pozostaje w mocy, wiele jednak mają przejąć same siostry. Prosimy o modlitwę aby Duch Święty prowadził nas i abyśmy my były uważne na to, co do nas mówi. Na razie proza życia, walczymy bowiem na poziomie podstawowym – dokument jest obowiązujący, ale nie ukazało się jego tłumaczenie po polsku. Więc ogłosiłyśmy „pospolite ruszenie zaprzyjaźnionych tłumaczy” i obecnie dysponujemy w Karmelu roboczymi wersjami tekstu. W październiku ma odbyć się spotkanie obydwu naszych Prowincji, oddelegowane siostry wraz z kilkoma braćmi będą pochylać się nad tymi dokumentami, starając się uchwycić ich literę i ducha.

Z kolei 29 maja miało miejsce Historyczne Wydarzenie na szczeblu lokalnym, aczkolwiek istotnym dla nas. Przełożona naszego Klasztoru w Suchej (tzw. wikaria), Przeorysza naszego Klasztoru-Matki z Gdyni Orłowa oraz Ojciec Delegat ds. mniszek naszej Prowincji, zostali przyjęci przez ks. arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia na audiencji. Ksiądz Arcybiskup wyraził zgodę na to, aby nasz Klasztor funkcjonował jako autonomiczny Karmel na ziemiach Archidiecezji Gdańskiej. Odpowiedni dokument mogłyśmy dołączyć do całego pliku innych dokumentów, potrzebnych do uzyskania autonomii. Wymagana jest m.in. zgoda Klasztoru macierzystego, zgoda biskupa miejsca, oraz pozytywne opinie Prowincjała i Generała Zakonu. Obecnie „nasza teczka” została przesłana już do Watykanu, czekamy na decyzję Kongregacji. W międzyczasie instrukcja Cor orans rzuciła nowe światło na postrzeganie autonomii (i nieco inne zasady jej przyznawania), więc nie wiemy jaki będzie efekt naszych starań. Prosimy o modlitwę.

Na kolejnym szczeblu lokalności, w sensie ścisłym: na samym miejscu naszego bytowania, konie mają się raz lepiej, raz gorzej ale ciągle nie mogą wyjść z choroby na zdrowie. Bardzo pomogła im dieta: przebywają na terenie ogrodzonym pastuchem, który jest nieduży i niezbyt trawiasty. Siostry-opiekunki dostarczają im wody i suchego siana (zdobywanego dzięki dobremu księdzu i dobremu weterynarzowi). Żadnych smakołyków w postaci jabłuszka, marchewki czy choćby soczystej, letniej trawki. Siostry leczą, pielęgnują, polewają, głaszczą i dodają otuchy. Już, już wydawało się w połowie lipca, że będzie dobrze, lecz Topór „tąpnął” – prawdopodobnie ma krwiak w kopycie, jesteśmy umówieni z kowalem. W całym tym procesie towarzyszy nam dwóch Panów Weterynarzy (bez których już nic by nie było). Jeśliby ktoś z czytelników szukał świetnego weterynarza, to prosimy zadzwonić do nas, polecimy.

W drugiej połowie czerwca (20-21 czerwca) miałyśmy peregrynację obrazu św. Józefa z Sanktuarium naszych braci w Poznaniu. Organizował ją o. Stanisław Plewa OCD: obraz peregrynował najpierw po diecezji poznańskiej, a obecnie zajeżdża do klasztorów sióstr karmelitanek. W pobożnej atmosferze ugościłyśmy św. Józefa wraz z Ojcem Kustoszem.

Zaś początku lipca (3-4 tego upalnego miesiąca), wydarzyło się nam formacyjnie. Świetnie się nam wydarzyło: miałyśmy intensywną sesję z ks. dr Grzegorzem Strzelczykiem, poświęconą chrystologii (Bóg-człowiek: wstęp do chrystologii). Jeżeli ktoś myśli, że dogmatyka jest skostniałą dziedziną, to zaświadczymy, że nie jest! Było ożywczo: mogłyśmy na nowo wsłuchać się w prawdy naszej wiary, które przecież znamy, a które z mocą ukazały się nam w nowym świetle. Ważnym rysem tego spotkania była spójność pomiędzy przekazem intelektualnym a przekazem wiary. Nie było „gadania z głowy”, którego nijak nie można przyłożyć do życia modlitwy lecz było „gadanie z doświadczenia” relacji z Jezusem, tak iż mogło wybrzmieć piękno, znaczenie i intymność tej relacji dla nas i dla każdego człowieka. Dziękujemy ks. Grzegorzowi i cieszymy się, że nie powiedział jeszcze do nas ostatniego słowa.

W następnej kolejności połączyły się wątki eschatologiczne z doczesnymi i w połowie lipca nasz „nieczynny” grobowiec zyskał miedziany dach wraz z rynnami. Ta sama ekipa uratowała naszą Słynną Szopę Końską, która – choć nowa – ledwo stała i przeciekała. Taki fenomen – nowe i niedziałające. Teraz jest w porządku, szopa została zaopatrzona m.in. w dach z prawdziwego zdarzenia, dający nadzieję także w warunkach wietrznych, deszczowych czy z czasem – zimowych. Zatem dobra wiadomość dla końskich chłopaków: siano będą mieli suche.

Tym znakiem zasygnalizowała swoją obecność Maryja, gdyż do „rozwiązań dachowych” doszło 16 lipca, w uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Ależ to jest praktyczna kobieta! Serce rośnie. Zaś mszę św. w tym dniu celebrowałyśmy razem z Braćmi z Drzewiny, którzy zostali na obiad.

Modernizowana jest nasza kotłownia, tak aby system spalania drewna był bardziej wydajny. Pod koniec miesiąca uzupełniłyśmy zapas brykietu, którego kilka ton będziemy musiały przerzucić z dworu do chałupy. Fitness, fitness i jeszcze raz fitness.

Letnie dni pomiędzy większymi wydarzeniami, upływają nam jak zwykle, na życiu siostrzanym, zanurzeniu w relacjach ze sobą i Panem, na zwyczajnej krzątaninie i zwyczajnej modlitwie. Dziękujemy tym wszystkim zwyczajnym osobom, które wspierają nasz kontemplacyjny żywot. Dziękujemy Rodzinom i Przyjaciołom i wielu, wielu życzliwym osobom, których dobroć jest dla nas znakiem obecności Pana Boga. Dziękujemy Mu za Was.

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
64 0.16007399559021