Kronika

1 czerwca 2015

CZERWIEC - SIERPIEŃ 2015

Witamy serdecznie w czasie wakacyjnym! Co prawda z Karmelu nie wyjeżdża się na wakacje, ale można do Karmelu przyjechać. Stąd w okresie letnim odnotowujemy wzmożony ruch na furcie: przyjeżdżają w odwiedziny nasi bliscy, nierzadko możliwe jest to raz w roku. Odwiedzają nas znajomi i dobrodzieje. Więcej też osób przyjeżdża na indywidualne rekolekcje. Przybywają osoby świeckie, księża i siostry zakonne. Siostry z innych zakonów to dla nas szczególni goście! Zawsze cieszymy się z tego, że przy okazji ich odwiedzin możemy choć trochę poznać charyzmat jakim żyją, zarówno dobre jak i trudne realia którym muszą stawić czoła.

Ufamy, że każdy z naszych Gości znajdzie „coś dla siebie”, a czas spędzony u nas wniesie w ich życie mały okruch dobra. Wszystkich odwiedzających obejmujemy serdeczną modlitwą.

Generalnie odnotowujemy fakt, że do naszego Klasztoru przyjeżdża coraz więcej osób pragnących kontaktu z Bogiem. Przyjeżdżają na mszę św., na dni skupienia, czasem tylko na chwilę – poprosić o modlitwę. Niektórzy z nich stają się stałymi bywalcami, inni pojawiają się sporadycznie, czasem ktoś przybywa jednorazowo. Cieszy nas to, ponieważ jest to dla nas znak, że – dzięki łasce – spełniamy nasze posłannictwo, że na nasz mały i ukryty sposób świadczymy, że Bóg JEST i można wspólnie z Nim iść przez życie! Intensywniejsze odwiedziny stały się dla nas kolejnym impulsem do walki o dalszą budowę kaplicy. Bo okazuje się, że nawet na „suchohuckim końcu świata” łaska rozlewa się i ludzie chcą po nią przyjść.

Bardziej szczegółową relację z placu budowy naszej kaplicy zamieściłyśmy w rozdziale Zbuduj dom Słowa Bożego oraz na końcu niniejszego wpisu, jako wiadomość z ostatniej chwili.

Rozmaite burze budowlane przetaczające się nad naszym Klasztorem nie odciągnęły nas od modlitwy, w maju w znacznej mierze ofiarowanej w intencji ponownie wybranego Ojca Generała oraz całego Definitorium, a także za nowo wybranego Ojca Prowincjała naszej Prowincji (dotychczasowy Ojciec Prowincjał został wybrany do Definitorium czyli rady bezpośrednio wspomagającej i współpracującej z Ojcem Generałem całego Zakonu Karmelitów Bosych).

W majowej Nowennie przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego zadbałyśmy o to, aby mieć więcej czasu na lectio divina, czyli indywidualnego i wspólnotowego rozważania Słowa Bożego.

Z kolei w ramach obchodzenia Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego, kultywujemy karmelitański zwyczaj testamentów. Polega on na tym, że Matka Przełożona przygotowuje dla każdej siostry testament będący słowami z Pisma Świętego lub dokumentów Kościoła, wyrażający przesłanie, które na dany rok Jezus pozostawia konkretnej siostrze. Dotąd, często otrzymywałyśmy rzeczy, np. określoną cnotę z zachętą do jej praktykowania. W tym roku jednak, jedna z sióstr otrzymała... Maryję. I poruszyło nas to – że Jezus może zostawiać nam w darze konkretne osoby! Ufamy, że w przyszłym roku każda z nas otrzyma taki dar.

Z okazji Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, tradycyjnie miałyśmy mszę św. celebrowaną przez Braci z Drzewiny, po niej zaś procesję po terenie klauzurowym. W tym roku głównym celebransem był karmelitański neoprezbiter, o. Paweł od Krwi Chrystusa. Dialogowaną homilię wygłosiło zaś dwóch Ojców z wieloletnim stażem. Za względu na wymogi klauzury papieskiej w obrębie której żyjemy, w procesji uczestniczymy tylko my i bracia z Karmelu, pozostali goście pozostają w (tymczasowej) kaplicy. Przygotowujemy ołtarze i dbamy o przekoszenie ścieżek. Siostra organistka przygotowuje i prowadzi śpiew. W czasie procesji z upodobaniem używamy naszych różnych dzwonów i dzwoneczków, obwieszczając całemu stworzeniu, że Pan przechodzi. Bracia czytają lub odśpiewują przewidziany w ceremoniach fragment Ewangelii, błogosławią Najświętszym Sakramentem, modlimy się i adorujemy Jezusa...

8 czerwca był dla naszej Wspólnoty dniem szczególnie radosnym i ważnym – na aspiranturę wstąpiła Natalia. Przez około trzy miesiące będzie przyglądała się naszemu życiu “od wewnątrz”, co ma pomóc jej w bezpośrenim rozeznaniu karmelitańskiego powołania do naszej Wspólnoty. W Karmelu bowiem uznajemy, że Bóg powołuje siostrę nie w sposób ogólny, czyli nie “do Karmelu w ogóle”, lecz powołuje precyzyjnie, do konkretnej Wspólnoty (poza zupełnymi wyjątkami, żyjemy w niej do końca życia na ziemi).

Dni 16-20 czerwca były dla nas czasem wzmożonego wysiłku intelektualnego, miałyśmy bowiem warsztaty z filozofii, poprowadzone przez Profesora z Uniwersytetu Śląskiego. Poprosiłyśmy o warsztaty poświęcone tematyce gender. Echa dyskusji społecznej na ten temat docierają nawet do naszego cichego Klasztoru, zaś wielość opinii i nasilenie emocji jakie towarzyszą tej dyskusji, sprawiły, że było nam trudno samodzielnie ustosunkować się do tego tematu. Chciałyśmy zyskać narzędzia umożliwiające zmierzenie się z nim. Profesor umieścił tematykę gender w szerokiej perspektywie filozoficznej. Objął w niej specyfikę kultury europejskiej, wplatając w to wątek burzliwej historii metodologii nauk, od starożytności po współczesność. Okazuje się bowiem, że za sposobem w jaki człowiek przez wieki uprawiał naukę, kryło się wiele jego tęsknot i potrzeb (np. obiektywnego poznania świata). W toku swego rozwoju nauka przyniosła ewidentne korzyści, jednak okazała się także miejscem frustracji wielu głęboko ludzkich potrzeb, np. okazało się, że nawet na drodze rozwoju tak ścisłej nauki jaką jest matematyka, nie da się dojść do obiektywnego ujęcia niezmiennej natury rzeczy i nie da się odkryć ich sensu, są bowiem względne i zależne od punktu odniesienia. Zdobycze i porażki nauki stały się przyczynkiem do zmiany myślenia o naturze rzeczywistości i sposobach jej poznania, a także do szukania nowych rozwiązań jeśli chodzi o sens i sposób poznania rzeczywistości (bardziej i mniej udanych). Przeszliśmy do roli mitu i metafizyki w koncepcji Leszka Kołakowskiego. Całość wywodu pozwoliła nam spojrzeć na kulturowe zjawisko gender jako na rzeczywistość bardzo złożoną, w której można wyróżnić przynajmniej trzy aspekty: nauki (biologia, etnologia, socjologia), mitu (w sensie bardzo różnym od tego, jaki temu pojęciu nadał prof. Kołakowski) oraz dużej dawki ideologii (mającej swoje własne cele i metody).

Aby zachować równowagę pomiędzy intelektem a mięśniami, niedługo po warsztatach z filozofii miałyśmy akcję siano dla koni (przywóz i rozładunek). Ponadto, dzięki indywidualnym konsultacjom z fizykoterapii (które dzięki Bogu mogłyśmy odbyć na miejscu), zmobilizowałyśmy się do podjęcia regularnej gimnastyki, przynoszącej ulgę tak naszemu ciału jak i integralnie złączonej z nim duszy. Dziękujemy osobom, które nam to umożliwiły!

Oczywiście ostatnie miesiące czyli i maj i czerwiec, i lipiec były (a sierpień będzie) miesiącem koszenia hektarów naszej łąki – koniki są świetnymi kosiarkami, jednak w szczycie sezonu nie nadążają z przycinaniem roślinności, a część jest poza ich zasięgiem. Co więcej, niechcący zakłóciłyśmy im rytm snu i koszenia. Bowiem do tej pory, rano wypuszczałyśmy je na „wielkie pastwisko”, zaś wieczorem były zamykane na mniejszym terenie. Kiedy jednak nastały upały zauważyłyśmy, że gdy „żar leje się z nieba”, koniki logują się w zaciszu swojego zagajnika, skąd nie wyściubiają ani kawałka swego końskiego nosa. Tymczasem zaś trawa na dużym pastwisku rosła i rosła, gdyż nikt jej nie zjadał... Wyciągnęłyśmy więc wnioski i przez całe lato wypuszczamy konie na wielkie pastwisko na noc (i odtąd jest ono ze smakiem koszone), rankiem zaś koniki same wędrują do swojego małego zagajnika.

Oczywiście, kontynuujemy także prace na warzywniku. W tym sezonie szczególnie dobrze udała się sałata rzymska. Swoich owoców nie poskąpiła też porzeczka czarna i czerwona, przy czym niektóre z nas nie mogą się nachwalić Stwórcy za tak znakomity owoc, niektóre zaś natarczywie zadają Mu pytanie: Po co Boże stworzyłeś porzeczkę?

Jeśli chodzi o wiadomości z ostatniej chwili, to sfinalizowałyśmy kolejny etap budowy kaplicy. Ujmując rzecz w dwóch słowach: „Jest dobrze”, zaś w trzech słowach: „Nie jest dobrze”. Jest dobrze, gdyż udało się nam ocieplić kaplicę oraz położyć drugą warstwę ścian zewnętrznych (klinkier). Zostały także zakupione i zamontowane drzwi zewnętrzne do kaplicy – są dębowe, z prostą ornamentyką. Prace zostały wykonane sprawnie, fachowo i starannie. Drzwi zostały ostatecznie okolone nie prostym murem, ale dwuspadowym frontonem. Efekt przeszedł nasze oczekiwania! Wszystko to było możliwe dzięki pomocy naszego niezmordowanego Architekta oraz zaangażowaniu i determinacji nowych osób, które zechciały nam pomóc. Co więcej, nasi nowi Dobrodzieje (prawdziwi Rycerze!) zobowiązali się także do wykonania i sfinansowania prac związanych ze zrobieniem dachu (położenia dachówki i wszystkiego, co trzeba aby „góra” była solidna). My same także dałyśmy z siebie wszystko, zarówno pod względem zaangażowania w obsługę prac budowlanych, jak i zaangażowania finansowego. I tu dochodzimy do aspektu Nie jest dobrze – dotyczy on klasztornego sektora finansowego. Stanęłyśmy wobec faktu, że nie możemy pozwolić sobie na zakup opału na zimę. Chciałyśmy wdrożyć w życie plan absolutnie awaryjny, ale wówczas zadziałali nasi Przyjaciele – sfinansowali nam zakup brykietu dębowego (najbardziej się opłaca). Sezonowane drewno podarowali nam także nasi Bracia z Drzewiny, mamy także obiecany transport drewna świeżego. Ostatecznie więc, zima nam nie straszna! Wszystkim Wam, wspomagającym nasz suchochucki żywot, bardzo dziękujemy i zapewniamy o modlitwie.

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.12803077697754