Kronika

31 grudnia 2018

Listopad - grudzień 2018

Końcówka roku wypadła nam rekolekcyjnie – trzy z nas odprawiały swoje Wielkie Rekolekcje. Jak już zapewne mówiłyśmy, każda siostra, raz w roku przez 10 dni, odchodzi „na pustynię”. Nie wiem, czy Czytelnicy wiedzą, ale Saharę mamy na Pomorzu i pokrywa się z terenem Klasztoru (fizycznie niewielka ta lokalna Sahara, ale duchowo bywa, że ho, ho!). Rekolekcje odprawiamy w Klasztorze, a „odejście” oznacza wędrówkę do innej rzeczywistości wewnętrznej, nie zaś zewnętrznej. To czas indywidualnego skupienia, lektury i pogłębionej modlitwy. Jego częścią są rozmowy rekolekcyjne – z Przełożoną (siostry ze Zgromadzenia) lub z Mistrzynią (siostry z Nowicjatu). „Pustelnik” jest wyłączony z życia wspólnego (w tym z części swoich normalnych obowiązków), również posiłki jada sam. Nie przyjmuje gości, nie rozmawia z siostrami. Zasadniczymi momentami kontaktu ze Wspólnotą pozostaje msza św. oraz nieszpory. Oprócz całej powagi (i wagi) tego ćwiczenia duchowego, ma ono również wymiar odpoczynku i przerwy w rutynie zabieganego dnia codziennego. Pustelnik staje się też obiektem „radosnych uwag ogólnych” (z zachowaniem umiaru) w stylu „Jak bardzo się za nami stęskniłaś?” lub „Co słychać w siódmym mieszkaniu?”, które to uwagi są wypowiadane mimochodem kiedy np. Pustelnik wchodzi do refektarza nabrać sobie posiłek. Być może znają Państwo takie myśli, co to nagle przychodzą człowiekowi do głowy i aż żal się nimi nie podzielić? ;-)

W listopadzie wartko potoczyło się spotkanie formatorek zakonnych organizowane przez Konferencję Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych (KPŻKK). Spotkanie jest przeznaczone dla sióstr ze wszystkich polskich zakonów klauzurowych należących do Konferencji. Bierzemy w nim udział także i my (choć, jak wiadomo, nie posiadamy odrębności prawnej). Jak dotąd, była to tylko propozycja formacyjna, z której można było skorzystać lub nie. Jednak najnowsza Konstytucja Cor orans bardzo poważnie stawia sprawę formacji formatorów (oraz osób z nimi współpracujących) – osoby odpowiadające za formowanie innych same muszą być poddane odpowiedniemu szkoleniu. Naszym zdaniem jest to zalecenie ze wszech miar słuszne. Ufamy, że będzie okazją do tworzenia coraz lepszych, odpowiadających na aktualne potrzeby, warsztatowych szkoleń. Tymczasem, na spotkanie formacyjne KPŻKK pojechałyśmy tyleż obowiązkowo co z przekonaniem. W tym roku prowadzili je nasi bracia karmelici z Prowincji Krakowskiej.

Raczej nikogo nie zaskoczę mówiąc, że od grudnia szło nam adwentowo, aż doszło do Bożego Narodzenia.

Miałyśmy tradycyjną „Procesję z Dzieciątkiem”. Nazwa faktycznie jest tradycyjna, może nie do końca adekwatna, gdyż w sensie ścisłym jest to procesja z brzemienną Maryją. W Zakonie uważamy ją za naszą Matkę i Siostrę, więc uczymy się od niej czekania na Jezusa (a potem życia z Nim). Bo w sumie nie ma to, jak kobieta powie kobiecie, wtedy wszystko staje się jakby bardziej zrozumiałe ;-). W konkretach Procesja wygląda następująco: wieczorem ikona brzemiennej Maryi znajduje się w chórze zakonnym. Po nieszporach niesiemy ją ze śpiewem do celi siostry, która spotyka się z Maryją. Śpiew jest nie byle jaki (nie chodzi mi przy tym o wykonanie, choć u nas, hmmm, wiadomo, po prostu fenomenalnie wielogłosowość wychodzi. Wielogłosowo jest nawet jak niektóre z nas śpiewają solo) lecz niebylejakość śpiewu objawia się przede wszystkim w tym, że jest związany z błogosławieństwem dla siostry, ku której zmierza Procesja. Do następnego wieczora Maryja przebywa u tejże siostry, potem schodzi do chóru i idzie dalej.

Wigilię miałyśmy pyszną, przygotowaną zasadniczo przez siostrę z Nowicjatu. Siostra była w pewnym stopniu wspomagana przez Zgromadzenie oraz – w bardzo dużym stopniu – przez Rodzinę, która w wigilijne przedpołudnie przywiozła nam specjałów wszelakich.

Tegoroczną Pasterkę odprawił o północy ks. Andrzej. Kaplica została pięknie przyozdobiona nakładem sił naszej siostry zakrystianki jak i orłowskiego Nowicjatu. Zakrystianka przygotowała (przygotowywała tygodniami!) ręcznie klejoną szopkę (unikalny uzysk kamienia z papieru pakowego moczonego w masie klejącej i nie tylko). Na dachu szopki siedział ptaszek, który „przebił” swoim urokiem wszystko. No może nie św. Rodzinę, umieszczoną w szopce, ale na pewno dodał piękna całości (od lat cieszą nas figurki zrobione przez Małe Siostry Jezusa). Także gliniane figurki Jezusa, które w koszykach rozkładamy po domu, pochodzą od Małych Sióstr. W kaplicy zakonnej dodatkowo porozkładałyśmy lampiony z antyfonami adwentowymi (dar orłowskiego nowicjatu), wyrażającymi różne imiona Jezusa (Mądrość, Adonai, Korzeń Jessego, Emmanuel…) Pasterkę zaczynaliśmy w ciemności, paliły się tylko lampiony – całe światło pochodziło od imienia Jezus.

Czas Świąt to czas odwiedzin przez Rodziny i Przyjaciół. W tym roku była to dla nas pora słodko-gorzka, jako że „przyjścia” zrównoważyły się z „wyjściem”: w czasie Świąt decyzję o odejściu z naszej Wspólnoty podjęła Postulantka. Pozostajemy w kontakcie, modlitewnie wspierając Ją w dalszych poszukiwaniach życiowej drogi.

„Na św. Szczepana” śpiewałyśmy kolędy z Braćmi z Drzewiny, dzieląc się Eucharystią, obiadem i rozmową.

28 grudnia, „na Świętych Młodzianków”, przyjechała do nas… Matka Matylda. Taka jest tradycja Karmelu (prawdopodobnie także po to, aby nieco oswoić tragizm tego święta): w tym dniu siostry z Nowicjatu wcielają się w rolę przełożonych zakonnych, w rozmaity i jaki tylko wyobraźnia przyniesie sposób. Natomiast siostry ze Zgromadzenia mają okazję przypomnieć sobie, jak to jest być młodszym w hierarchii. Zwykle pod koniec tego szalonego dnia, każdy z ulgą wraca „na swoje miejsce” i na codzienne obowiązki patrzy nieco przychylniej. Przynajmniej przez kilka dni). W tym roku…show Matki Matyldy: dynamit nie kobieta! A właściwie kobieta przy której dynamit jest takim sobie materiałem coś tam przesuwającym. Ubawiła do „śmiechowych łez” wszystkie siostry do których przyjechała z wizytacją, a niektóre nawet – porwała do tańca.

Zgodnie ze wspólnotową tradycją – rok zakończyłyśmy nikomu nie przeszkadzającym brakiem Sylwestra. Nadejście Nowego Roku Kalendarzowego świętowałyśmy wraz ze Świętą Bożą Rodzicielką.

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
64 0.16650986671448