Kronika

1 listopada 2013

LISTOPAD I GRUDZIEŃ 2013

Listopad rozpoczęłyśmy w łączności ze wszystkimi świętymi, w radości obchodząc imieniny zarówno ich, jak i nasze, oraz wszystkich, którym patronują. Była to okazja do przypominania sobie historii, jakie były udziałem bliższych nam i dalszych świętych, ich podejścia do życia, sposobów w jaki rozwiązywali problemy, zabawnych zdarzeń, które współtworzyli. Wygląda jednak na to, że świętych nie zadowala ich wspominanie, mogące niechcący przerodzić się w bajkowe opowieści typu „dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie święty i było mu świątecznie…” Ci ludzie, z krwi i kości, najwyraźniej także z nieba nastawieni są na budowanie nowych relacji. Jakiś czas temu dał się nam poznać libański mnich i pustelnik, św. Charbel (1828-1898). Ostatnio zaś, niespodziewanie wkroczył w nasze progi św. Józef Moscatti (1880-1927), włoski lekarz, osoba świecka. Stał się nam bliski i obecnie prosimy go o orędownictwo za chorymi, zarówno bliskimi jak i osobami, w intencji których proszono nas o modlitwę. A już wyjątkowo natrętne jesteśmy w proszeniu o uzdrowienie poleconych nam ciężko chorych dzieci.

W Dzień Zaduszny w sposób szczególny modliłyśmy się, wraz z całym Kościołem, za wszystkich zmarłych. Po eucharystii odbyła się procesja, którą przeżywamy jako symboliczną pielgrzymkę do grobów naszych zmarłych, jako że nie mamy realnej możliwości pójścia na cmentarz (żyjemy w klauzurze). Procesję odbywamy w intencji zmarłych braci i sióstr OCD, zmarłych kapłanów, rodziców, rodzeństwa, bliskich nam osób, dobrodziejów, ostatecznie za wszystkich którzy odeszli już do wieczności, a potrzebują modlitwy. Stacje modlitewne przygotowałyśmy w obrębie domu, w refektarzu, w oratorium, na sali nowicjatu, w rozmównicy oraz w kaplicy. Zgodnie z ustalonym ceremoniałem recytowałyśmy psalmy, odczytywały przygotowane fragmenty Ewangelii i zanosiły adekwatne modlitwy. Procesja należy do starych, dobrych zwyczajów karmelitanek bosych.

Poza tym, listopad upłynął w zwyczajnej (najlepszej!) atmosferze klasztornego dnia codziennego. Wypełniony był modlitwą, wspólnym niesieniem rzeczywistości, pracą – pisaniem ikon, przygotowaniem kartek na Święta, zakończeniem sezonu na warzywniku a także prostymi, domowymi obowiązkami jak pranie, palenie w piecu, zajmowanie się zwierzętami, sprzątanie i gotowanie.

Wraz z pierwszą niedzielą grudnia, całemu Kościołowi, a w nim także i nam, nastał czas Adwentu. Rozpoczęłyśmy go kilkudniowymi rekolekcjami, które poprowadził dla nas karmelita bosy - o. Paweł od Jezusa Zmartwychwstałego. Był to czas spokojnego i dogłębnego zanurzenia się w Słowo Boże z dnia, a także doświadczenia, że to Bóg wyznacza czas skupienia – pod koniec rekolekcji nastąpiły tak silne opady śniegu, że rekolekcjonista nie mógł wyjechać z klasztoru, a i z prostym poruszaniem się po terenie był problem. Dopiero po 3 dniach pogoda „poluzowała” na tyle, że można było skorzystać z dróg komunikacji pieszej oraz mechanicznej.

W połowie grudnia, obchodziłyśmy święto św. Jana od Krzyża, kapłana, Doktora Kościoła i naszego ojca. Święty Jan, którego nauka o dynamice życia duchowego wpisała się w powszechną tradycję Kościoła, tak jak za życia był człowiekiem cichym i ukrytym (a przy tym niezłomnym), tak też wyłania się ku nam z życia wiecznego. A to z tej racji, że święto św. Jana od Krzyża obchodzone jest w czasie Adwentu, więc nie obchodzimy go hucznie. Nie znaczy to jednak, że „na smutno”, wręcz przeciwnie – pokój serca płynący z faktu, że Jezus stał się człowiekiem i że jesteśmy tuż, tuż przed świętowaniem tej tajemnicy, głęboko rozradowuje nas i dodatkowo oświetla naukę świętego o. Jana.

W naszym klasztorze nie czynimy zbyt pieczołowitych przygotowań kulinarnych ani do wieczerzy wigilijnej ani do całego okresu świątecznego. Uważamy na to, aby „nie utonąć” w kuchni i w porządkach domowych. W tych dniach prosimy Boga, aby pozwolił nam wejść w obszar tajemnicy Wcielenia i usłyszeć Jego głos… w tej przestrzeni bowiem Bóg Ojciec opowiada każdemu bożonarodzeniową opowieść przeznaczoną specjalnie dla niego. Warto ją usłyszeć! Aniołowie zaś troszczą się o to, aby nasze święta były dostatnie nie tylko pod względem duchowym ale także materialnym: otrzymujemy wiele darów żywnościowych, tak iż obfitujemy we wszystko (a i porządek jakoś udaje się utrzymać). Zaś naszym kulinarnym dobrodziejom, rodzinie i przyjaciołom, serdecznie dziękujemy za wysiłek bycia karmiącym narzędziem Opatrzności!

Aby pomóc sobie wejść w tajemnicę Bożego Narodzenia, na kilka dni przed wigilią, rozpoczynamy procesję z brzemienną Maryją. Mamy adekwatną ikonę, którą przekazujemy sobie z celi do celi – przekazanie to jest skromne ale uroczyste, połączone ze śpiewem i procesją do celi konkretnej siostry. W ten sposób każda z sióstr spędza z brzemienną Maryją indywidualny dzień skupienia.

Nasz wieczór wigilijny jest prosty: rozpoczynamy go uroczystymi nieszporami, potem przechodzimy do refektarza na wspólną modlitwę przed rozpoczęciem wieczerzy. Po modlitwie składamy sobie życzenia, potem zasiadamy do posiłku - jemy w milczeniu, słuchając kolęd. Pod koniec wigilii (przy „słodkim”) rozmawiamy, ale jest to ciągle czas oczekiwania… czekamy na pasterkę i liturgiczne ogłoszenie tego, iż Jezus narodził się jako człowiek. Po pasterce rozpoczyna się radosny, świąteczny czas, wypełniony byciem razem, śpiewaniem kolęd, rozmowami, zabawami.

Sylwestra nie obchodzimy w potocznym tego słowa znaczeniu, ale o tym w następnym miesiącu…

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.14686012268066