Kronika

1 stycznia 2014

STYCZEŃ I LUTY 2014

Sylwestra spędzamy pod bacznym okiem aniołów stróżów dobrego snu (czyli śpiąc smacznie i długo), co pozwala nam 1 stycznia uczcić pełnymi siłami Maryję – Świętą Bożą Rodzicielkę. W tym roku wspomogli nas w świętowaniu karmelitańscy bracia-nowicjusze, którzy przybyli pod wodzą swojego mistrza nowicjatu. Najpierw była wspólna eucharystia, następnie dzielna ekipa odważyła się zjeść to, co ugotowałyśmy, zaś na koniec spotkaliśmy się w rozmównicy na śpiewaniu kolęd i rozmowie.

Z kolei pod koniec miesiąca odwiedzili nas nowicjusze jezuiccy, wraz z formatorami. Nasz klasztor stanowił regeneracyjną przystań w ich niedzielnej eskapadzie survivalowej. Goście nie ustąpili dzielnością karmelitom, ponieważ również odważyli się zjeść u nas posiłek. Na koniec ich wizyty spotkaliśmy się na krótko w rozmównicy, aby poznać się chociaż „z twarzy” i imienia oraz wzajemnie poprosić o modlitwę.

Pozostałe dni stycznia upłynęły w tradycyjnym, kontemplacyjnym nawale spraw do załatwienia i pracy do wykonania, ustawionych w taki sposób, aby nie zajmowały czasu modlitwy. To nasz slalom-gigant, tradycyjna, całoroczna, karmelitańska dyscyplina sportowa. Aż dziw bierze, że obok naprawdę intensywnej pracy oraz kilku godzin codziennej modlitwy, znajdujemy od czasu do czasu przestrzeń na wspólną rozrywkę – jednak znajdujemy! Tym razem nasz nowicjat przygotował kilka ciekawych zabaw integracyjnych – w konsekwencji parę godzin stycznia upłynęło nam w ferworze zdrowego śmiechu. A ponadto, ale to już było naprawdę heroiczne, w tym miesiącu kilka z nas zdołało nawet odbyć sezonową grypę.

Ponieważ jesteśmy porządnym, katolickim domem, przyjęłyśmy kolędę. Zgodnie z ukształtowaną przez kilka lat tradycją, nasz Ksiądz Proboszcz rezerwuje sobie specjalny dzień na odbycie wizyty duszpasterskiej w karmelitańskich klasztorach na terenie parafii. Przed południem przyjeżdża do nas, aby odprawić eucharystię, wspólnie pomodlić się oraz porozmawiać, następnie udaje się do braci karmelitów w Drzewinie.

Tradycyjnie, na początku lutego obchodziłyśmy święto Ofiarowania Pańskiego powiązane z dniem życia konsekrowanego. W tym roku ubogaciły nas wykłady o dojrzałości uczuciowej, których autorem był o. Amadeo Cencini FdCC (kanosjanin). Wykłady były prowadzone w ramach kursu dla mistrzyń nowicjatów w zakonach klauzurowych, kursu organizowanego przez Konferencję Polskich Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych. Najpierw poznałyśmy je z relacji naszej przedstawicielki, z czasem otrzymałyśmy materiał na plikach mp3. Książki i nagrania z sesji formacyjnych o. Cenciniego znamy nie od dzisiaj (ani nie od lutego), i bardzo je cenimy.

Być może po linii formacyjnego początku, luty w ogóle okazał się czasem intensywniejszego, wspólnotowego dzielenia się słowem Bożym oraz tekstami Naszej Św. Matki Teresy od Jezusa – w wyznaczonym czasie spotykamy się na wspólnej lekturze i dzieleniu się tym, co pod jej wpływem zobaczyłyśmy, przemyślałyśmy, odczuły.

Dzięki naszemu niezawodnemu Księdzu Dziekanowi, ponad miarę obfitowałyśmy w pączki, nie tylko w tłusty czwartek. Jeszcze trochę, a same zaczęłybyśmy wyglądać jak pączki!

Nieco kalorii pomogła nam spalić intensywna praca oraz zabieganie przy dwóch radosnych wydarzeniach: otóż, tego samego, pięknego, lutowego dnia, najpierw dotarła do nas darowizna w postaci ładnych paneli podłogowych do przyszłej kaplicy. Serdecznie dziękujemy ofiarodawcy! Chwilę później zaś zajechał w nasze skromne progi transport drewna na konstrukcję dachową do tejże kaplicy. Mistrz budowy, pan Józef ze swoją dzielną ekipą przybyli do rozładunku drewna ale – wraz z nieocenionymi sąsiadami Filipem i Dawidem - pomogli nam także rozładować panele. Dzięki nim, koniec tego emocjonującego dnia, emanował spokojem i porządkiem. Obecnie czekamy, aż ujawni się pomysł Opatrzności jak poskładać „do kupy” wszystkie (liczne) elementy kaplicy, które już posiadamy.

Tymczasem jednak nadszedł błogosławiony czas Wielkiego Postu. Wraz z nim nasza siostra ofiarowała nam nową kartkę ze słowami, którymi chciałybyśmy się podzielić:
Miłość Chrystusa nie czyni nas silniejszymi,
ale sprawia, że jesteśmy słabsi,
jesteśmy słabi ową słabością silniejszą
od wszelkich innych sił.
Słabością, która polega na zależności od Kogoś
po to, by móc żyć.
(Bernard Bro)

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.124342918396