Kronika

22 grudnia 2016

Wrzesień - grudzień 2016

Sierpniowy Dzień Rodzica udał się wspaniale! To zarówno nasze odczucie, jak i odczucie gości. Mamy, Ojcowie, Ciocie, Bracia, Kuzynki – przestali być dla siebie anonimowi. Mogli podzielić się niełatwym doświadczeniem posiadania córki/siostry/kuzynki-karmelitanki. Wzajemnie dla siebie mają teraz konkretne twarze, głosy... Zamierzamy powtórzyć ten rodzaj spotkania.

W przedostatni dzień sierpnia, tak Siostry zajmujące się psami jak i same czworonogi, przeszły kolejny stopień warsztatów z ludzko-psiej komunikacji. Kilka miesięcy wcześniej psy pogryzły się „nie na żarty” (raczej na zeżarcie przeciwnika) i zaczęły rywalizować ze sobą o wszystko: miejsce przebywania, jedzenie, uwagę opiekunów, nawet wykopaną dziurę na łące. Nie mogły razem przebywać na jednym podwórku, nie tolerowały się na legowiskach obok siebie, nawet wspólne spacery stały się problematyczne. Do tego dołączyła się długa choroba starszego psa i jego kiepski humor – w efekcie zrobił się klops zwierzęcy. Po raz kolejny pomógł nam wyjść z impasu Pan Szymon, profesjonalnie zajmujący się treningiem psów. Przyjechał i przez kilka godzin wyjaśniał w praktyce mechanizmy psiego zachowania, a przede wszystkim – ludzkiego zachowania wpływającego na zachowanie zwierząt. Pomógł „odkręcić” trudną sytuację i ustawił sposób postępowania. Ćwiczyliśmy taki sposób podejścia ze strony człowieka, który wyzwoli u psów pożądaną reakcję. Trening przyniósł efekty: obecnie psy pozostają ze sobą w przyjaznych stosunkach. Naprawdę, warto próbować się dogadać...

Z nastaniem września, gdy dziatwa szkolna przystąpiła do przybytku edukacyjnego, my kontynuowałyśmy budowę przybytku sakralnego. Zaczęło się od budowy ganku, mającego na celu ochronę drzwi wejściowych. Wewnątrz kaplicy położono tynki wewnętrzne oraz ozdobne tynki w prezbiterium. Tabernaculum zdecydowałyśmy się umieścić nie centralnie za ołtarzem, lecz nieco z boku. W przyszłości umożliwi to adorację Najświętszego Sakramentu zarówno nam, wewnątrz klauzury, jak i gościom przeżywającym swój czas skupienia poza klauzurą.

Pod koniec września zakończyłyśmy przebudowę kotłowni, co umożliwia nam ogrzewanie domu, kaplicy oraz pozyskiwanie ciepłej wody na bieżący użytek. Następnie w kaplicy wylano posadzkę oraz od wewnątrz ocieplono dach wełną mineralną i zabudowano go płytami z kartono-gipsu.

Na przełomie listopada i grudnia zainstalowano oświetlenie. Kiedy po wyjściu pracowników wszystkie poszłyśmy do kaplicy, a Siostra-szef budowy włączyła światło, przeżyłyśmy estetyczne uniesienie! Poza tym, okazało się, że w kaplicy jest bardzo ładny pogłos, na czym zyskuje nasz śpiew. Część z nas jest hojnie obdarowana zdolnościami muzycznymi, część – nie za bardzo, dobra akustyka znacznie poprawia osiągany przez nas efekt. Śpiew liturgiczny jest ważnym elementem naszego życia, cieszymy się, że będzie mógł rozbrzmiewać w lepszym wydaniu.

W kaplicy położone zostały także panele podłogowe. Dostałyśmy je w darze kilka lat wcześniej, nie wybierałyśmy ich koloru i nie miałyśmy pojęcia w jakim kolorze „wypadnie” kaplica. Obecnie z drżeniem serca odpakowałyśmy paczkę paneli i... okazało się, że ich kolor dobrze pasuje do całości wnętrza. To mogła zaplanować tylko Opatrzność.

Została także wykafelkowana toaleta przy kaplicy, zainstalowano w niej wszystkie niezbędne urządzenia. Podobnie, w armaturę została wyposażona wewnętrzna zakrystia. Do prezbiterium wstawiłyśmy ołtarz i ambonkę.

Obecnie, około tydzień przed Bożym Narodzeniem, czekamy na zamontowanie krat. Jeżeli to nastąpi, Pasterkę odprawimy w nowej kaplicy, wraz z naszymi Braćmi z Drzewiny. Będzie to „radosna prowizorka”, do której przynagla nas pragnienie modlenia się w nowej kaplicy. Z powodu dalszych prac, jakie nas jeszcze czekają, oficjalne poświęcenie i otwarcie kaplicy nastąpi nieco później. Ufamy jednak, że nie potrwa to już długo.

Tymczasem powróćmy do wspomnień wrześniowych. We Wspólnocie trwały intensywne przemeblowania i przeprowadzki w mieszkalnej części Klasztoru. Celę zmieniła nasza Przełożona, dając budujący przykład rezygnacji z przestrzeni i komfortu (zamiana ciepłej celki „na górze” na chłodną i mniejszą celkę „na dole”) oraz wykazując gotowość do podejmowania czynów heroicznych (przeniesienie całej dokumentacji klasztornej). Celę zmieniła jeszcze jedna Siostra, a w efekcie tych przesunięć zyskałyśmy zacną celę na przyjęcie nowej Siostry. 12 września przyjechała do nas Siostra, która dotąd żyła w Karmelu w Gdyni; nadchodzący rok jest czasem rozeznawania czy na stałe zamieszka w Suchej Hucie. Prosimy o modlitwę!

29 września, wraz ze Świętymi Archaniołami: Michałem, Gabrielem i Rafałem, świętowałyśmy odpust. Nasz Klasztor jest pod wezwaniem Słowa Bożego i Świętych Aniołów. Dotąd nie zwróciłyśmy na to uwagi, jednak Archaniołowie najwyraźniej lubią muzykę. W tym bowiem dniu zaprzyjaźniony Ksiądz podarował nam organy do kaplicy. Co więcej, namówił innych Księży, aby podarowali nam poszczególne elementy nagłośnienia. W ten sposób, Opatrzność wyposażyła – bądź co bądź swoją własną kaplicę – w nagłośnienie.

Co więcej, okazało się, że nasza suchohucka przygoda muzyczna wspaniale się rozwija. Jedna z naszych Sióstr jest wykształconym muzykiem, zaś podarowane organy to świetny instrument. Połączenie walorów osobowych z rzeczowymi przyniosło piękne rezultaty. Siostra zaczęła komponować muzykę, oczywiście czerpiąc inspirację ze zniewalającego uroku tak Suchej Huty, jak i naszej gromadki. My zaś miałyśmy przyjemność wysłuchać dwóch mini-koncertów fortepianowych! Chętnie podzielimy się naszymi Koncertami suchohuckimi – fragmentu autorskich utworów można posłuchać w dziale Multimedia.

Uroczystość Naszej Świętej Matki Teresy od Jezusa, przypadającą 15 października obchodziłyśmy wielorako i nie tylko liturgiczne. Przyjechali Bracia z Drzewiny – na wspólną Eucharystię oraz spotkanie i rozmowę. Wieczorem miał miejsce Koncert suchohucki. Bez wątpienia Nasza święta Matka została także uczczona zakończeniem I etapu budowy Pustelni. Sąsiadka dokonała rzeczy niemożliwej (nasza okolica zdaje się być predestynowana do dokonywania rzeczy niemożliwych) i „domknęła” stan surowy domu-pustelni, łącznie z położeniem dachówki i wstawieniem okien.

1 listopada, wraz ze Wszystkimi Świętymi obchodziłyśmy imieniny. Następnego dnia nasza pamięć popłynęła do bliskich którzy przekroczyli już bramę śmierci i bezpośrednio poznali rzeczywistość, którą my poznajemy przez zasłonę wiary. W tym roku przygotowałyśmy specjalną tablicę, gdzie każda z Sióstr mogła przywiesić zdjęcia ważnych dla siebie zmarłych. Tablica stała w refektarzu, obok paliła się świeca. Nasi bliscy byli z nami podczas modlitwy oraz gdy wspominałyśmy ich, opowiadając to, co wspólnie przeżyliśmy.

W tym roku, niespodziewanie, doświadczenie śmierci stało się dla nas szczególnie bliskie i bolesne. Nurt naszych codziennych obowiązków, wspólnie dźwiganych ciężarów i doświadczanych radości, został brutalnie przerwany przez śmierć. Zmarł nasz Tato Jerzy, rodzony ojciec jednej z Sióstr. Jego odejście bardzo nas boli. Chcemy wspominać Tatę, dlatego w kroniczkach, które wysłałyśmy do wielu z Was listownie, opowiedziałyśmy trochę o tym, kim był dla nas Tato Jerzy. W ramach naszej strony internetowej historię tą można przeczytać w dziale Aktualności. Z czasem planujemy utworzyć „podrozdział” Nasi bliscy zmarli w dziale Sposób życia.

Pomimo bólu próbujemy toczyć zwyczajne życie. Przez dwie doby (1-3 grudnia) wraz z tysiącami osób w regionie pomorskim nie miałyśmy prądu. Było to spowodowanie masywnymi opadami ciężkiego śniegu – podobno słupy wysokiego napięcia połamały się jak zapałki, wiele linii zostało zerwanych przez upadające drzewa i gałęzie. Brak prądu oznacza dla nas brak oświetlenia, ogrzewania i wody. Dołączają się do tego atrakcje typu rozmrażanie lodówek i zamrażarek. Starałyśmy się być dzielne i zaradne. Okresowo uruchamiałyśmy agregat prądotwórczy od Taty Jerzego, co umożliwiło nam uratowanie zamrożonej żywności oraz ogrzanie domu. Uruchomiłyśmy kominek w refektarzu, zapewniający nam porcję ciepła i światła. Wodę częściowo pozyskiwałyśmy ze śniegu topionego na kominku, a częściowo ze studni, która działała po podłączeniu do agregatu. Kiedy po zmierzchu siedziałyśmy przy kominku, „popychając” różne ręczne robótki i prace domowe, oddawałyśmy się wyobrażeniom, jak to było za czasów Naszej Świętej Matki...

Ostatnio powstały też kolejne „atrakcje” z zakresu naszego rękodzieła. Gwiazdą sezonu są lalki-karmelitanki. Przez internet zamawiamy szmaciane lale które jedna z Sióstr ubiera na wzór karmelitański. Lale otrzymują tokę, welon, tunikę, szkaplerz, sandały, a także pas. Mamy nowicjuszki (w białych welonach) i profeski wieczyste (w czarnych welonach). Cieszą się wielkim powodzeniem!

Powstała też nowa kolekcja ikon w technice UV (m.in. nowa edycja krzyża oraz edycje z aniołami). Wznowiłyśmy też produkcję klasztornych kubków z aniołami. Przed Świętami Siostry z nowicjatu przygotowały piękne stroiki oraz aniołki-kukiełki. Nasz Klasztor to po prostu wylęgarnia talentów i twórczości.

Zaś w nachodzących dniach Bożego Narodzenia czekamy na świeży powiew twórczości Pana Boga, mając nadzieję, że On ogarnie nas swoim powiewem, umożliwiając i życie i twórczość. Wam również tego życzymy, jak najserdeczniej.

 

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
60 0.14799094200134