Boso po ziemi

12 sierpnia 2021

Bosość

 

 

 

„BOSOŚĆ”

Rzecz o wrażliwości spojrzenia

 

 

 

 Nie ma oczywiście takiego rzeczownika jak „bosość”. Urabiam go dla tego tekstu, bo jest mi niezbędny, żeby Cię nim zaczepić i nakreślić z grubsza, jaki cel będzie przyświecać artykułom zamieszczanym w tej zakładce naszej strony.

 

 Zwykle chodzisz w butach, grubszych, cieńszych, ciepłych lub przewiewnych, ale zawsze twoja stopa ma jakąś ochronę, barierę, która ją osłania od ran i ogrzewa.

 

Kiedy zdejmiesz rano buty i zanurzysz stopę powolutku w mokrej trawie, poczujesz wiele rzadkich wrażeń. Może się zdarzyć, że będziesz chciał/a ją w pierwszym momencie cofnąć ze względu na nowość, a więc i nieprzewidzianą obcość doświadczenia. Krople rosy będą chłodne, może będzie ich wiele. Trawa w zależności od gęstości, wysokości i rodzaju będzie bardziej lub mniej miękka, ostra. Możesz pod nią poczuć mech, piasek, żyzną ziemię, kamyki; a może ukryło się tam szkło z rozbitej butelki? Możesz się zranić. Ile kroków odważysz się postawić? Jak daleko zajdziesz w tej podróży? Czy warto? Dlaczego to robić?

 

Bycie bosą to oczywiście metafora i tak było od początku w naszym Zakonie, od kiedy ten przymiotnik zaczął go określać. Pierwotnie też nie znaczył wprost, nie określał zupełnie bosych stóp moich Sióstr z XVI wieku; był przenośnym opisem wyboru ubóstwa. Trzewiki były drogie w tamtym czasie, Siostry chodziły w czymś w rodzaju własnoręcznie wyrabianych espadryli. 


Pasuje mi ta nasza „bosość”. Pozostała nośnym symbolem. To ubóstwo, które ma w sobie bezbronność, wrażliwość, odwagę pełnego zanurzenia się w rzeczywistości, przejrzystość wobec niej. To jakości życia nieustanną modlitwą.


Jezus często posługuje się detalami pracy w ziemi, w ogrodzie, w winnicy. Bardzo to lubię. Używa ich jako symbolicznych opowieści o Królestwie Bożym.


Czyni tak na przykład, opowiadając o ziarnie posianym w ziemi, które nie wiadomo kiedy rośnie, dojrzewa, wydaje plon; kiedy mówi o ziarnie gorczycy najmniejszym ze wszystkich, które wyrasta na schronienie dla wielu; kiedy mówi, że ziarno musi obumrzeć w ziemi, żeby wydać plon. Tę przypowieści można interpretować w kluczu uwagi otwartej na małe, niewidoczne procesy zmian, które cicho i stopniowo dojrzewają, bo przez nadzieję zakorzenione są w Bogu. Jezus uczy w ten sposób, że trzeba nam być bardzo wrażliwymi na otaczającą nas rzeczywistość. Ona cała jest Jego Słowem, opowiada o nas i o Nim.


Św. Teresa od Jezusa naśladuje tę Jego strategię opowieści, kiedy w Zamku wewnętrznym pisze:


Słyszałyście już zapewne, jak zadziwiającym Jego dziełem jest to, jak uzyskuje się jedwab, gdyż jedynie On mógłby wymyślić coś takiego. I jak z jednego jajeczka, o którym mówią, że jest jak malutkie ziarnko pieprzu (…) Gdy się ociepla i na drzewach morwowych zaczynają pojawiać się liście, to jajeczko zaczyna ożywać, gdyż pozostaje jak martwe aż do czasu, gdy pojawi się ten pokarm, którym te larwy się odżywiają. I dzięki tym liściom morwy rosną i rozwijają się, aż do czasu, gdy są już duże, i wówczas umieszcza się im kilka gałązek, a one na nich pyszczkami zaczynają wysnuwać z siebie jedwab i snują z niego małe kokoniki, bardzo ciasne, w których zamykają się. I tak kończy swój żywot ta larwa, która jest wielka i brzydka, a z tego samego kokonu wychodzi biały motylek, wielce urokliwy. (…) Niech to wam wystarczy – siostry – na chwilę medytacji, nawet jeśli nie powiem wam nic więcej, gdyż już dzięki temu możecie sobie zdać sprawę z zadziwiających dzieł i mądrości Boga. A zatem cóż to byłoby, gdybyśmy znały właściwości wszystkich rzeczy? Wielce pożytecznym jest dla nas zajmowanie się rozmyślaniem o tych wspaniałościach (…)

Zamek wewnętrzny, Flos Carmeli, Poznań 2010, 5 M 2,2


Widać w tej narracji, którą prowadzi w swoich książkach św. Teresa wrażliwość i trzeźwość. Umiejętność wnikliwej obserwacji w żywej wierze, w której jej serce tropi Pana w Jego działaniu. Rzeczywistość zaczyna wtedy symbolizować, przenosi poza siebie tak jak w tekście biblijnym. Bóg nie jest obecny tylko w świątyni. Bóg jest obecny zawsze, wewnątrz osoby i wszędzie, we wszystkim, co stworzył. Przekracza stworzenie, ale jakby prześwituje przez nie; ono Nim migoce, do Niego odsyła. Wszystko może być Jego słowem, jeśli Duch pomoże nam patrzeć subtelnie i z wiarą. Jestem przekonana, że z takiego wielokrotnie powtarzanego długiego patrzenia w ciszy, brała się kreatywna siła św. Teresy i pociągająca, pogodna śmiałość jej wiary, aktywnej w działaniu.


W pierwszym rozdziale wspomnianego już Zamku wewnętrznego pisze:


(…) podobnie jak strumyki wypływające z bardzo klarownego źródła są takie jak ono, tak jest i z duszą, która pozostaje w łasce. Stąd bowiem się to bierze, że jej dzieła są tak miłe w oczach Boga i ludzi, gdyż wypływają one z tego źródła życia, gdzie dusza pozostaje niby drzewo zakorzenione w nim.


Chodzenie boso to symbol prostoty istnienia człowieka, który ma odwagę zanurzać się w życiu; tym, które jest w nim i tym, które go przekracza w stworzonej rzeczywistości i dalej aż do jej źródła; a Życie jest tylko jedno.


Chciałabym, aby teksty, które będziemy zamieszczać w tym dziale przejawiały naszą „bosość”, mam zuchwałą nadzieję, że będą budzić ją i w Was. Wszyscy jesteśmy powołani do modlitwy, bo wszyscy jesteśmy wołani przez Miłość.

 

 

 

 

 

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
65 0.073268890380859