Kronika

23 września 2019

Znowu budujemy!

Ostatnio (tak długo terminowo ostatnio) cieszyłyśmy się ukończeniem kaplicy, wybudowaniem grobowca, instalacją blaszanego garażu, ukończeniem rzeźby Maryi oraz remontem Betanii. Każda z tych „rzeczy” sprawiła nam radość (każda o innym odcieniu). Żadna nie byłaby możliwa bez Waszego wsparcia – finansowego, profesjonalnego, modlitewnego. Możemy wspólnie ucieszyć się: „Zrobiliśmy to”.

Jednak do końca budowy naszego Klasztoru ciągle nam daleko. W międzyczasie trwały prace projektowe oraz załatwianie spraw formalno-administracyjnych. Chcemy rozpocząć budowę trzeciego skrzydła klasztoru, gdzie na parterze będzie mieścił się refektarz zakonny (czyli jadalnia) oraz kuchnia z zapleczem. Pod parterem czyli w piwnicy będzie magazyn żywności, zaś nad parterem (czyli na piętrze) mieścić się będą pomieszczenia mogące służyć jako cele lub pracownie dla sióstr. No i rzecz jasna, klatka schodowa wybudowana też być musi, a na niej intratne miejsce na półki z książkami. Starałyśmy się przemyśleć wszystko tak, aby zmieścić to, co konieczne, by było skromnie i funkcjonalnie zarazem.

Patrząc z zewnątrz, nasz Klasztor stojący wśród łąk i pól robi wrażenie wielgachnej bryły. Jednak od wewnątrz sprawa wygląda inaczej. Kuchnia-kamikadze, gdzie gotowanie obiadu, wkładanie żywności do spiżarni, robienie przetworów na zimę, zmywanie naczyń oraz proste zaparzenie sobie herbaty zwykle dokonuje się „ na głowie” współsiostry, bo miejsca nie ma. Podobnie i w bieliźniarni trwają negocjacje, kiedy złoży się pranie, aby ktoś mógł wykroić materiał na habit, inna siostra obok w kąt wciśnięta szyje na maszynie nie bacząc na nic, przeciwległy kąt oddając tej, która akurat musi wyprasować nasze toki i welony. Korytarze mamy obudowane książkami, żyjemy w jednej, wielkiej bibliotece. Aby przejść tradycyjną procesją z chóru do refektarza na posiłek (czynimy tak na obiad i kolację), najpierw przechodzimy przez garaż, wymijając półeczkę z psią karmą, zapasami śrub, sznurów, folii, drobniejszych sprzętów do pracy w ogrodzie, słoików na przetwory no i oczywiście 6 palet brykietu do palenia zimą w piecu, przechodzimy zgrabnie na tyle, aby wyminąć jeszcze kilka przeszkód. Potem wchodzimy do korytarzyka, gdzie po prawej mijamy kolejny brykiet ustawiony po sufit (cieszymy się, że go mamy, choć części nie ma gdzie wstawić), wciskając się między materiał opałowy, a zamrażarkę (też cieszymy się, że ją mamy). Potem jeszcze mijamy legowisko psa oraz starego, drzemiącego psa (ciężko już mu chodzić), chłodziarkę oraz półki z warzywami i zapasem wody w butelkach i wkraczamy do refektarza. Nasz refektarz jednocześnie jest salą rekreacyjną (tradycyjnie są to osobne pomieszczenia), bywa też pracownią, przygotowalnią jedzenia, obieralnią owoców, i tak dalej…

Rozeznając dalszą rozbudowę brałyśmy pod uwagę wiele różnych czynników: fakt, że ślubowałyśmy ubóstwo, więc nie musi nam być ze wszystkim wygodnie. Fakt, że nie wiadomo, czy w następnych latach będą powołania (wiec Po co budować?). Fakt, że jeśli jednak powołania będą, to nie ma się gdzie pomieścić. Fakt, że część jedzenia, które dostajemy (za które ktoś zapłacił i przywiózł) trudno nam należycie zabezpieczyć, bo nie mamy warunków do przechowywania. Częścią naszego prowiantu dzielimy się z potrzebującymi, mogłybyśmy np. zrobić więcej przetworów na zimę, ale nie ma ich gdzie trzymać. Fakt, że na starość potrzebujemy cel na parterze oraz łazienki dla niepełnosprawnych, aby móc funkcjonować samodzielnie bądź opiekować się starszymi siostrami na miejscu. Fakt, że momentami do szewskiej pasji doprowadza nas ciasnota, a żyć musimy. Fakt, że mamy kolejne pomysły na twórczość zarobkową, ale trzeba ją gdzieś produkować (hit bieżącego sezonu: ocet owocowy oraz sól ziołowa!). Fakt, że chciałybyśmy podjąć intensywniejszą pracę intelektualną związaną z interpretacją naszego charyzmatu, a wyjątkowo trudno jest dokonywać tego „w przejściu” lub „komuś na głowie”. I fakt, że nieco większe zaplecze techniczne umożliwi nam przyjmowanie nieco większej liczby rekolektantów (łatwiej będzie gotować i przechowywać zapas żywności dla gości, no i jak widać – łatwiej układać rymowanki).

No więc ostateczny fakt jest taki, że dalej budujemy!

Po raz kolejny zatem prosimy o wsparcie na wszelkie możliwe sposoby. Dziękujemy za waszą cierpliwość i wyrozumiałość. Zapraszamy do kolejnego etapu naszej wspólnej przygody!

BOSO W SIECI

Czyli kronika on line

BAJKI I FRASZKI

Tylko dla małych

WIRTUALNA WYCIECZKA

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
65 0.14297580718994